Miesięczne archiwum: Wrzesień 2015

Furia nr 1 czyli opowieść mrożąca krew w żyłach.

Dobry wieczór moi mili (a może dzień dobry? zależy, kiedy czytacie!).

Planowałam wam napisać jakiś miesiąc temu (miesiąc? czuję, jakby to było rok temu!) o tym, jak Tosia poznała moc słowa: NIE. Nauczyła się je używać, i zauważyła, że to słowo niesie ze sobą władzę; nie, nie chcę tej koszulki, chcę tą; nie, nie zjem już więcej zupy; nie, nie chcę iść teraz na spacer… itp, itd. Każdy chyba dociera do tego „cudownego” momentu. Czytaj dalej

czy to wróżba, czy to sen…

Szybka notka komiczna, czyli: co mi się dzisiaj śniło.

 

Byliśmy z Małżonem z okazji naszej rocznicy ślubu na grze „escape the room”- strasznie fajna zabawa, polecam każdemu; zamykają Cię w pokoju, i w określonym czasie musisz wykombinować, jak się z niego wydostać. Dobre na rocznicę ślubu, bo praca zespołowa obowiązkowa!

Zabawa była taka fajna, że aż mi się dziś przyśniła, w nieco zmienionej wersji: Czytaj dalej

Girlanda DIY

Hej hej!

Obiecałam ostatnio zdjęcia mojej girlandy, i w sumie nie wiem, czy jest sens je wklejać, bo robione w kiepskim wieczornym świetle wyszły bez szału. Na dodatek nie zrobiłam finalnego zdjęcia, bo… nie miałam gdzie przymocować girlandy! Zagalopowałam się, i zrobiłam z prawie wszystkich spośród 12 wzorów (nie mogłam się oprzeć! Takie fajowe te papiery!) i girlanda wyszła za długa… nie wiem, gdzie (i czy w ogóle) ją przymocuję.

Jednakże obiecane- to obiecane!

Do zrobienia girlandy użyłam: Czytaj dalej

Planuję zaplanować plan nad plany

Jestem taki dziwny człowiek, że UWIELBIAM planować. Jak nie ma czego planować, to czuję się chora w środku- w związku z czym ZAWSZE mam co planować.

A to planuję np prezent urodzinowy dla kogoś czy planuję jaki tort upiec, a to planuję jak ozdobić dom na czas jesieni, a to planuję zupę na jutro… ciągle coś sobie wykminiam. Tak mam, i koniec. Często planuję z bardzo, ale to bardzo dużym wyprzedzeniem.

I tym oto sposobem już od miesiąca sobie wymyślam, jakby tu ozdobić pokój na drugie urodziny Żuczka. Przypominam- mamy jeszcze do tego dnia niemal dwa miesiące! A ja już myślę od sierpnia. Czytaj dalej

Parę słów o mowie-ponownie

Jako, że ostatni wpis zyskał kilka komentarzy, postanowiłam rozwinąć temat:

Wiecie, gdyby nie rozmowa z Mamą Ewą, pewnie bym się w ogóle nie spięła (czyli dokładnie tak, jak skomentowała Ola- gdyby nie logopeda „w domu” 😉 ). Myślę, że Ewa patrzy na to wszystko pod innym kątem, bo pomijając fakt, że jej synek jest hiper zdolny językowo (przedwczoraj recytował coś o koniach i chorągwiach… podejrzewam, że ma w pamięci szerszy repertuar poezji niż ja!), to przecież ona sama ciągle ma styczność z dziećmi, które mają problem z mową, i po pierwsze: jest bardziej wyczulona na pewne znaki, po drugie: jest bardziej przeczulona, bo wie, do czego można doprowadzić.

Jestem jej bardzo wdzięczna za to, że zwróciła moją uwagę na rozwój mowy Tosi, bo obojętnie jak potoczyła by się ta sprawa dalej, mogę przecież mieć wpływ na ten akurat aspekt jej nauki. Zwłaszcza, że głównie ja spędzam z nią całe dnie, i patrząc na poziom rozwinięcia naszego systemu porozumiewania- można powiedzieć, że Żuk nie ma potrzeby nauki mówienia… Od paru dni stawiamy Tosince wyzwania, i widać, że największym problemem będzie właśnie oduczenie jej tych wyrazów, które sobie sama obrała za zamienniki. Czytaj dalej

Tosia potrafi dochować tajemnicy.

Hej hej!

Wiecie, czemu Tosia potrafi dochować tajemnicy?

BO NIE UMIE MÓWIĆ!

Haha.

Okej, to nie jest śmieszne.

Spotkałam się niedawno z naszą kochaną Mamą Ewą, która zawodowo pracuje z dziećmi z problemami mowy. Wpadłyśmy do niej znienacka, objadłyśmy krzaczki poziomek (taka się tworzy nowa świecka tradycja, że sobie różne rzeczy wyjadamy w ogródkach), oraz załapałyśmy się na spacer po jej synka- P. (mój Ci on! <3). Potem nastąpiła błyskawiczna rewizyta, podczas której Mama Ewa i P. kurtuazyjnie poobjadali nam co nieco w naszym ogródku, żeby nie wyjść na niewychowanych, którzy nie potrafią się odwdzięczyć. I gdy tak sobie podgryzaliśmy pomidorki, tudzież jeżyny prosto z krzaczków, dwie Stateczne Matrony (tu słychać me tubalne: hahaha!) plotkowały O DZIECIACH, bo o czym by innym. Chociaż w sumie można by to bardziej podpiąć pod konsultację logopedyczną z mojej strony…

Muszę przyznać, że zachowałam się jak jakiś prostak, nie zaproponowałam nawet kawy, ni herbaty (Wybacz Ewa, WYBACZ ME NIEOKRZESANIE!), bo gdy usłyszałam fachową opinię na temat Tosi, w mojej głowie nagle zrobiło się tak:

gif znaleziony na http://www.awesomelyluvvie.com

Otóż Ewa powiedziała- delikatnie (bez obrazy itepe)- że wg niej (czyt- fachowym okiem)- Żuk jest nieco do tyłu w temacie mowy! Czytaj dalej