Miesięczne archiwum: Październik 2015

Najważniejsza lekcja świata.

Dzisiaj Tosia skończyła dwa lata.

 

Drugi biszkopt rumieni się w piecu na jutrzejszą imprezę. Drugi, bo torty dwa- wiecie, taka sobie intymna imprezka dla najbliższej rodziny; jako, że nie mogą przybyć wszyscy będzie nas jedyne… 18 osób. Biszkopt w piecu- jest chwila dla bloga.

Miałam w planie pisać jakie jest moje dwuletnie dziecko, ale zdecydowałam, że zamiast tego podzielę się z wami pięcioma najważniejszymi lekcjami życiowymi, jakie otrzymałam od mojego Największego Skarbu. Czytaj dalej

Mały życiowy żarcik

Dostałam przedwczoraj MMSem od jednej z „moich mam” (uściski, droga Mamo!) taki oto obrazek:

 

facebook_1444903673113[1]

nie wiem, kto jest autorem, ale ma realistyczne podejście do życia… ;)

Parę godzin później przemierzałyśmy z Kokosanką mój stary obrazkowy słownik angielsko-angielski. Książka ma jakieś… grubo ponad 17 lat, ale gdyby nie to, że mój szczur z dzieciństwa ją obżarł na brzegach- jest w idealnym stanie. No, i ma super obrazki, w sam raz do oglądania z małym Żuczkiem.

Ten oto obrazek przedstawia Pana Sępa, który prowadził bank, ale gdzieś sprzeniewierzył kasę, i teraz chyłkiem umyka pod ladą przed brygadą klientów.

20151017_165905

Ucieczka Pana Sępa

No i jak to wytłumaczyć dziecku?

Czytaj dalej

Scena łóżkowa

Mój Małżon wie jak podkręcić atmosferę w sypialni.

Wczoraj w nocy, gdy już udało nam się wspiąć na raty po hiper skrzypiących schodach i ułożyć wygodnie w łożu małżeńskim- bez obudzenia Tosi-powiadam:

-lubię słuchać jak deszcz pada na okna dachowe (dla tych, którzy nie mieli okazji dostąpić tej przyjemności: brzmi to trochę jak deszcz na tropiku namiotu)…

Małżon przygarnia  mnie do siebie, i czułym, trochę łaskoczącym szeptem,prosto w ucho, odpowiada na to:

Czytaj dalej

mamą być, ach, mamą być…

Z okazji potajemnego zakończenia kolejnego roku życia- wypuszczam taki twór:

Są rzeczy, o których nie wypada pisać na blogu, jak na przykład: jak straciło się wzrok po 10 godzinnym imprezowaniu (to ta Sambuca cholerna!) i błądziło po omacku po Londynie, czy też o tym, że Stefan Obrączkowany Gołąb Przybłęda został porzucony przez swojego właściciela po tym, jak wypadł z trasy i dostał wylewu, a na koniec zdechł w naszej kuchni :( Nie wypada też pisać o ściąganiu w szkole, ucieczkach z lekcji fortepianu we wczesnej podstawówce, o Smoleńsku, o tym, kto naprawdę zabił JFK, o tym, że JFK kojarzy mi się z KFC, o seksie (jeszcze czego! Żeby moi rodzice przeczytali w internetach że seks uprawiam! I to po trzydziestce!), o hemoroidach, a co za tym idzie o polskim rządzie (a fe!) i o tym, co się generalnie wyrabia w polityce.

Nie wypada pisać, że bycie mamą to nie sam miód i orzeszki.

A tym bardziej nie wypada pisać o starości. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy tylko młodość jest na topie. A każdy chce być na topie.

A wiecie co? Ja to w sumie chyba mam w dupie. Więc wam powiem.

TROCHĘ SIĘ ZESTARZAŁAM. I dlatego dzisiaj napiszę o tym, jakie są plusy i minusy tego, że zostałam mamą.

Czytaj dalej

życie bez fejsa

Hej hej!

Znowu dobra passa! Znowu siedzę i piszę! Fajowo, trochę mi się w głowie przejaśni, bo już mi się skumulowało trochę tych pisadeł do was.

Wiecie, że za parę dni minie dwa miesiące od kiedy pozbyłam się facebooka?

Chciałam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na ten temat. Chociaż może nie spostrzeżeniami- DOZNANIAMI pasuje tu lepiej.

Po pierwsze: Nie odczuwam jakoś żebym miała więcej czasu… ale czas, który przeżywam, przeżywam intensywniej. Bardziej skupiam się na TU i TERAZ. Gdy jestem w domu- jestem w domu, a nie oglądam co kto znalazł na demotywatorach, co kto zjadł na lanczyk, tudzież kto gdzie był na wakacjach. Jestem z Tosią w domu, jestem na spacerze, jestem OBECNA. Fakt faktem, nadal mam odruch szperania w telefonie, i gdy nie wiem za czym szperam, szybko sobie coś wymyślam do wyszperania. Ale z tym też walczę.
Fajnie jest mi tak skupiać się na czasie z Tośką, dajemy czadu w zabawach, gotujemy zupy z kasztanów i szyszek, stajemy na głowach. Jest git.

Czytaj dalej

Toś ma głos

Tosinka zaczęła mówić.

Wiecie, co to znaczy?

TO ZNACZY ŻE PRZESTAŁAM JĄ ROZUMIEĆ!!!

Łapie te słowa mój mały bąk, jedno za drugim! Sęk w tym, że z dokładnością wymowy różnie bywa. W rezultacie wygląda to tak, że jeśli dane słowo wyczai przy mnie, to mogę klaskać z zachwytu, bo wiem, co autor miał na myśli, ale jeśli jakieś słowo naumie się np przy Małżonie, a on nie zdąży mi streścić że np jedli razem pomelo (MELOOOO!!!!) to mogę mieć ciężko…

Czytaj dalej

Nie-spanie dwulatka, czyli żale mamy

A pietruszka? Z tą jest gorzej
chuda, blada- spać nie może!

 

No hej hej!

Nie odkryję przed wami Ameryki, gdy napiszę, że nie odzywałam się- jak zawsze- z powodu braku czasu. W naszym wypadku należy odczytać to jako: NIEWYSPANIA i PRZEMĘCZENIA.

Dawno nie żaliłam się wam, że moje dziecko nie śpi, mogliście więc stwierdzić, że wreszcie mu przeszło.

Figa, nie przeszło!

Podczas wakacji moja siostra zauważyła: kurde, u was jakoś tak dziwnie, wszystko się wokół tych drzemek kręci, wokół spania!

Parę dni temu wymieniałam korespondencję z przyjaciółką. W swoim mailu zapytała: a poza tym, że jesteś niewyspana, to jak się czujesz?

W związku z tym, postanowiłam uchylić rąbka tajemnicy, jak to właściwie jest; owszem, u kogoś, kto nie wysypia się ciągle od dwóch lat wszystko kręci się wokół snu. Tak więc pytanie „co poza niewyspaniem” jest całkiem abstrakcyjne- niewyspanie jest ostatnio rdzeniem naszego życia, od snu zależy tak wiele, że ktoś, kto śpi normalnie, nigdy tego nie zrozumie.

Czytaj dalej

O rzezi zwanej odstawianiem.

No muszę, muszę! Inaczej się uduszę!

Łażę po domu, odbijam się od ścian, i łapię się na tym, że jak schizofrenik rozmawiam ze swoim wyimaginowanym przyjacielem… czyli rozmyślam, co bym do was napisała, gdybym siadła do pisania.

A napisała bym dużo. Co dzień coś nowego myślę do was. Bo dzieje się miliard rzeczy.

Zacznę od tego co jest mocno na czasie, a jak kiedyś będzie okazja, to… to się zobaczy.

Najpierw się pochwalę, że właśnie odbębniłam swój pierwszy (PIERWSZY!) okres od… od dwóch lat i ośmiu miesięcy! TYYYYLE WYGRAĆ! Czad, nie?…………… (tu jest miejsce na gratulacje od was, że tak długo mój wychudzony organizm walczył o moją wygodę!). Trochę biłam się z myślami, czy pisać takie coś na forum, ale stwierdziłam, że cały blog jest o cyckach i o małym czymś, co się poczęło w tamtych okolicach co okres, więc piszę. Poza tym- zapewne 99% czytaczy to babeczki, i nic co okresowe nie jest im obce. Chłopy mogą przekrztusić się przez ten fragment, i przeskoczyć do czegoś, co może ich zakrztusić jeszcze bardziej, bowiem będzie znowu o…cyckach.

Czyli:

ODSTAWIANIE OD PIERSI- w toku.

Co to znaczy: odstawianie w toku? Well… zabrałam się za to od zupełnie innej strony, niż było w planach.

Czytaj dalej