Miesięczne archiwum: Marzec 2016

Czy natura się na nas uwzięła?- z przymrużeniem oka o okresach

Brzuch mnie boli. Niefajnie mi. Głowa bolała wczoraj.

W gaciach mam jakąś książkę telefoniczną, żeby móc jakoś funkcjonować.

MAM OKRES.

Znacie to skądś, drogie Panie?

A gdzieś z tyłu głowy mały głos mówi na dodatek: z jakiej paki to właśnie kobiety mają się tak męczyć? Czemu nie faceci? Przecież my na dodatek musimy dzieci rodzić…

czy inne podobne narzekania.

 

Dzisiejszy wpis łączy się i z okresem, i z babskim narzekaniem, i z…

I z nadchodzącymi świętami.

A co to wszystko ma wspólnego?

JAJCO.

Jakiś czas temu w rozmowie z Kuzynką Małżona wyszedł temat tego, jak to jest, że nasze kury znoszą jajka, a nie mają koguta. Częsty błąd w rozumowaniu, który popełnia większość ludzi (w tym i ja, zanim jakiś głupi obrazek w internecie mnie nie wyedukował w tym kierunku).

Otóż prawda jest taka, że kury, aby znosić jajka, nie muszą mieć koguta. Czytaj dalej

Życie jest SŁODKIE. Po co nam ten cukier?

Moi kochani! Z napisaniem tego postu noszę się od czasu, kiedy zaczęliśmy rozszerzać dietę Tosi, czyli niemal od dwóch lat.

Będzie on dotyczył kontrowersyjnego – o dziwo- tematu, czyli CUKRU.

candy-574776_1280

pixabay.com

Pierwszą jasną dla mnie rzeczą jest, że cukier nie jest uznany za coś ZDROWEGO.

Tutaj może pozwolę sobie na przytoczenie kilku informacji na temat szkodliwości cukru:

  • Cukier zakwasza organizm
  • Cukier jest pożywką dla grzybów (np. candida)
  • Cukier podrażnia śluzówkę żołądka i niszczy błonę śluzową jelit
  • Cukier jest uzależniający
  • Spożycie cukru powoduje negatywne w skutkach nagłe wahania glukozy we krwi
  • Cukier znacznie zwiększa ryzyko powstawania próchnicy
  • Cukier zaburza pracę układu trawiennego (tak, tak! Zaparcia po czekoladkach)
  • Cukier spożywany w nadmiarze powoduje nadwagę

I wiele, wiele innych.

Jeśli chodzi o uzależnienie od cukru- doświadczyłam tego na własnej skórze w trakcie karmienia piersią: miałam wtedy takie parcie na cukier, że zachowywałam się autentycznie jak „ksiązkowy” alkoholik, czy narkoman; Czytaj dalej

MAŁY APDEJCIK*

Wróciłam do pracy, jestem więc całkowicie ENTAJTELD** do rzucania korpo-zangielszczonymi słowo-śmieciami.

Mogę też przeklinać, bo TAKI KLIMAT MAMY. I w sumie zawsze znajdzie się coś do obklnięcia w robocie, nie?

Poza tym- bajzel na kółkach. Od 25tego lutego siedziałam i czekałam: KIEDY WRESZCIE ZACZNĘ PRACĘ? Ale tu coś nie działa, tego brakuje, na tamto czekam… bo coś się zepsuło w systemie, bo ktoś czegoś nie zatwierdził…

Nie to, żeby spieszyło mi się do pracy na pełny gaz 😉 ale głupio mi tak siedzieć i wymyślać, co mogę zrobić, jak koleżanki orają. Robię więc co mogę, wymyślam treningi, wzdycham, zdycham… wszystko na pół gwizdka, co męczy chyba bardziej od normalnej pracy…

Wreszcie po jakichś niemal dwóch tygodniach dostałam wszystko, czego do roboty potrzeba, i powoli się wdrażam w moje nowe-stare klimaty. Dziewczyny w robocie się śmieją ze mnie, że mam zapał do takiej roboty, ale ja im odpowiadam: gdybyście siedziały trzy lata non stop w domu, też rwały byście się do biura. Patrzą na mnie z kpiącymi uśmiechami, ale co mi tam.

Życie domowe zmieniło się conieco…

Dzięki dobrze zrobionemu grafikowi (który zresztą ciężko było zrobić, ze względu na moje „zamówienia”- dzięki Martina!), jak na razie Kokos jeździ do Babci 3 razy w tygodniu.

Plan wygląda tak: Czytaj dalej