Ciemna, długa zima

Cześć i czołem.

Całkiem odwykłam od pisania, i mimo tego, że przez ostatnie miesiące doznawałam rozdwojenia jaźni pisząc w głowie bloga, nie za bardzo wiem, jak się za to teraz zabrać. Mam nadzieję, że jakoś samo pójdzie.

Źle to wszystko zaplanowałam: odstawienie od piersi, czyli zrezygnowanie z (prawie) zawsze działającego uspokajacza, a do tego odcięcie się od niezawodnego źródła oksytocyny :) akurat w czasie Wielkich Przemian, i do tego w sezonie chorobowym…

Ostatnimi czasy to było tak: za oknem szaro i ponuro, w domu też.

Choroba za chorobą, nerwy, bo mój ukochany mały elfik zmienił się w trolla, ciśnienie związane z wiecznym zamknięciem w ponurym, otulonym zimową słotą domu, niemożność wychodzenia na spacery, wczesne zachody słońca…

Wszystko to rozpaprało mnie doszczętnie.

Z Klubu Malucha też zrezygnowaliśmy, bo od grudnia byłyśmy tam może z 5 razy- kompletnie bez sensu.

Czekam powrotu do pracy jak zbawienia, potrzebuję wpuścić „świeże”, biurowe, klimatyzowane powietrze w płuca, i- wstyd się przyznać- do głowy.

Póki co po cichu spróbuję wrócić do pisania (Ha, znacie mnie, nie spodziewajcie się wiele!), bo i tak ciągle w głowie piszę. Gadam do was jak najęta, nawet, jeśli tego nie słyszycie; może czasem dzwoni wam w uszach? Jeśli tak, to na pewno moja wina!

Uściski, witam was w nowym roku!

PS. Dziękuję Kiniu za życzenia świąteczne i troskę, przepraszam, że nie odpisałam, byłam poza nawiasem internetu.

 

 

7 myśli nt. „Ciemna, długa zima

  1. Kinia - mama Marianny

    Dobrze, że wszystko w porządku, no może prócz chorób i ogólnego „bałaganu” ale to minie. Ciszę się, że znów jestescie :-) pozdrawiam serdecznie :-* będzie dobrze!

    Odpowiedz
    1. OhKaralajna Autor wpisu

      Hej hej! Dobry wieczór :) Myślę o Tobie często ostatnimi czasy… jak będę już wolnym ptakiem- w biurze- to się zgłoszę 😉 Buziaki!

      Odpowiedz
      1. Paulina

        Ekstra, zapraszam, na pewno się uda jakoś umówić. Ja jestem w domku cały czas i na razie się nigdzie nie wybieram. Jak się zrobi cieplej, to będę okupować plac zabaw pod blokiem. Teraz jest jeszcze spokojnie, bo synuś nie raczkuje i leży sobie tam, gdzie go położę. Już zbieram siły na czas, kiedy zacznie się przemieszczać i będę musiala mieć oczy dookoła głowy.
        Jestem ciekawa jak Ci się w pracy spodoba, bo to już nie to samo biuro i ciągłe zmiany.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *