Dwadzieścia miesięcy minęło…

… jak jeden dzień! Tralala!

Ale jaki to był dzień! Ano taki, że z grubsza wiecie, bo czytacie.

A może nie wiecie, jaka jest 20 miesięczna Tosia?

To wam powiem :)

20 miesięczna Tosia jest FAJNA. Jak to Tosia.

I od pewnego czasu chętnie powtarza słowa.

Pierwszym słowem była PUPA. Mama była zachwycona. No, pierwsze słowo spoza katechizmu „mama/tata/baba”, a do tego jakiż zacny wybór!

Poza tym dziadkowie dostali swoje imiona: jest dziadek DADAŚ/DADZIŚ i dziadek NIENIO/NONIE (zależy jak wyjdzie). Kotek zamiast pić mleczko języczkiem jest wreszcie MJAAAAM (czyt: miał). Krem jest MEEEM. Jak już wiecie, jest i DZIUDZIŚŚ (dzidziuś). No, i za płotem jest LULA/LULU (Jula), najlepsza koleżanka Antosi, machają do siebie często i gęsto, a do tego Tosia, gdy tylko jej mama wykaże się nieuwagą, ląduje u niej za płotem (jak ona to robi?!). Na śniadanie?- koniecznie JAJO. Do tego wszystkiego jest LEW (słowo wymuszone przez mamę: „pokażę Ci śmiejącego się lwa, jeśli powiesz LEW”- rzekłam w desperacji, chcąc odwrócić uwagę dziecka od głupiego filmiku o rechoczącym lwie; „LEW” odrzekła córcia bez wysiłku i bez większego wrażenia, czekając na obiecany filmik). W ogóle już coraz częściej na moje pytanie: Tosiu, a jak powiesz (…)? otrzymuję odpowiedź zwrotną inną niż przeczące „e-e”. Jestem zachwycona.

Kolejną charakterystyczną dla Antoninki rzeczą w tym miesiącu jest…niestety… mazgajenie się. Od czasu historii z kolankiem (TEJ-KLIK!), Tosia z każdego BAM robi wielkie ceregiele (po mamie to ma? 😉 ); np: podczas kąpieli lajtowo opuściła się na pupkę, czytaj: usiadła; ale postanowiła zakwalifikować to jako BAM, i zrobiła raban, i gorzkie żale, i że trzeba dmuchać i całować. Dobra, ja jestem panikarą (wspomnijmy chociażby mojego SZERSZENIA) ale KAMAN! Żeby każde, najlżejsze nawet, pacnięcie na pupkę wynosić do rangi, nie przymierzając, katastrofy smoleńskiej? No cóż… mam nadzieję, że to chwilowe.

Przejdźmy do przyjemniejszych aspektów:

Kokosek jest CAŁUŚNY. Przybiega do mnie, tuli się, całuje, i to SAMA, bez mojego sępienia (daaaj całuska, no daaaj!)! Czasem robi do tego takie efekty dźwiękowe: MIIIIIII, znaczące: MOJA, MOJA! Jestem w niebie! Nie ma chyba nic słodszego na świecie niż dziecko, które z własnej, nieprzymuszonej woli wybiera mocnego przytulasa jako sposób spędzania wolnego czasu. Fakt, że jakoś skupia się to głównie na mnie (nie narzekam 😉 ), ale liczę, że Tatełek dostanie swój przydział, jak wreszcie pojedziemy na urlop, i znowu pooswajamy się ze sobą.

Poza tymi fajnymi rzeczami, generalnie Kokos jest na NIE. -Antosiu, zjesz jeszcze jagódkę?- E-e- odpowiada Tosia, szeroko otwierając buzię.

Antosia jest królową dzielni i organizuje mi życie towarzyskie. W piątek podreptała za samochodem brata naszego sąsiada, potem- jak już wysiadł i załapał klimat- dała mu rączkę, zrobiła mamie PAPA, i poszła sobie na WPROSZONĄ herbatkę. Dzięki temu ja poleciałam z psem na spacer, a potem również otrzymałam zaproszenie zza płotu, i nagle poczułam się jak człowiek, jak część społeczeństwa, a nie jak pustelnik! Kurde, takie dziecko to skarb!

Do tego Tosia dba o dobre klimaty sąsiedzkie machając sąsiadowi gdy jest na dachu, gdy kuka zza żywopłotu (gdy nie patrzy też, a co tam!)… po czym np pokazuje mu <gibu gibu macham rączkami i bioderkami> (czyt. Taniec), rozkłada rączki w geście „nie ma”, a sąsiad już wie wszystko,włącza głośno muzykę i woła: Tosiu, to specjalnie dla Ciebie! (w tle leci z radia losowy kawałek: umc umc, „sexualna, nebezpeczna”… co za traf!). Impreza w sąsiedztwie trwa!

Kokos jak nikt zasuwa po zjeżdżalni. Sama się wspina, sama zjeżdża. A najlepiej, jak ma na sobie spodnie z dresu, bo ślizg mają jak żadne inne, i wtedy to dopiero jest jazda! Jak pierwszy raz zobaczyłam taki zjazd na spidzie, mało klapków nie pogubiłam ze śmiechu, jest na co popatrzeć!

Antosia wykazuje zdolności ogrodnicze. Póki co przejawiają się w wyjadaniu poziomek, jak tylko się jakaś pojawi, próbach zjadania niedojrzałych porzeczek (jak się okazuje, że niedobre, wyciąga sobie z buzi i usiłuje wcisnąć mi, mówiąc: Mama, am am!), oraz walce ze ślimakami- czyt: łapaniu ślimaków z okrzykiem KO-KO AM AM!! Ale wróżę jej w tej materii świetlaną przyszłość. Jeszcze będzie ze mną stonkę zbierać z naszych ziemniaczków.

Tosia wykazuje również talenty kulinarne, co opiszę w osobnym poście. Poza tym, że sama piecze, gotuje, kroi i smaży ( 😀 ), spędza poranki na blacie kuchennym, dziobiąc nożem (tępym) w maśle, lub robiąc porządki w herbatach. A ja mogę na spokojnie robić śniadanie. „Tosiu, co dziś na śniadanie?” – „JAJO!”.

Taki to jest mój Tosiunek kochany.

A jakie były/są wasze dwudziestki? Jakie są w ogóle wasze dzieci w tej chwili? Macie jakieś ulubione słowa, czy historie? Podzielcie się, nie dajcie się prosić 😉

Buziaki, pa!

PS. Będziemy wybierać się na urlop, więc nie wiem, kiedy się odezwę. Czeka nas daleka droga, trzymajcie kciuki, żeby: a) Kokos w większości ją przespał, b) żeby Pieseł nas nie zjadł albo nie zasikał na amen, c) żebyśmy dojechali cali i zdrowi, d) żebym miała czas pisać bloga, ale e) aby było tak zajebiście, żeby mi się bloga pisać nie chciało (nie odczujecie przerwy, bo przecież przywykliście) 😀 Całusy, do zaś, kiedykolwiek to będzie! ach, no i f) żeby tymczasowi lokatorzy nam chałupy nie roznieśli, a kury nie padły z tęsknoty. Buziaki!

3 myśli nt. „Dwadzieścia miesięcy minęło…

  1. Ola

    Moje dziecko do ukończenia 2 roku życia było nieme. Jedyne, co mówił, to „tata”, co wcale nie oznaczało rodzica płci brzydkiej, a było pytaniem „co to?”. Jako mama aktywistka, cierpliwie tłumaczyłam dziecku świat: „to jest płot”, „to jest dom”, itd… Czasem w tych moich odpowiedziach pobrzmiewała nutka frustracji, że Młody nawet nie stara się powtórzyć, tego, co do niego mówię. Tylko „tata”, i „ichaaaa”, co jak każdy wie, oznaczało biedronkę”. Z niemówiącego dziecka, mój syn stał się gadułą w ciągu sekundy, podczas imprezy z okazji 2 urodzin. Gdy tata wniósł dumnie tort, mój niezmordowany Junior zapytał „tata”? Na co ja odpowiedziałam „tort, synku”. Tot? Tot, mniam, mniam… I tak już poszło… Od tamtego dnia (2.07.2005) mój syn zamyma buzię tylko na czas snu

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *