Jak nam jest bez piersiowania

My już odstawione.

Nie, że jakoś tam ładnie ubrane, czy coś, ale odstawione od piersi.

Miałam w planie pisać wam dzień po dniu, jak sobie radzimy, i nawet opisałam większość pierwszego dnia, ale było to tak ciężkie przejście, i tak nieprzyjemne, że mi się zwyczajnie odechciało.

Odstawianie było konsekwentne, czyli od pierwszego dnia klamka zapadła: rano 11 listopada zakomunikowaliśmy Tosi, że już koniec, i twardo się tego trzymaliśmy. Było ciężko- i Tosi, i mnie. Małżon chyba też nie miał lekko obserwując nas, ale nie sądzę, by sobie do końca zdawał sprawę jaki to hardkor.

Plułam sobie na początku w brodę, że dałam się namówić Małżonowi na całościowe odstawienie; chciałam zostawić karmienie przed spaniem, ale Małżon argumentował, że już próbowaliśmy częściowego odstawiania, i to zupełnie nie skutkowało. Najgorszy był czas właśnie przed snem: obie czułyśmy brak siadając razem na fotelu z książeczką… coś mi zwyczajnie nie pasowało :)! A Tosia domagała się wniebogłosy… serce mi pękało…ech, było- minęło.

Tosia znalazła sobie substytut piersi, i to nie związany ze ssaniem; jest nim… bajeczka o sowie, którą kiedyś wymyśliłam! Po kilku pierwszych nocach (i dniach) klęłam w duchu, i myślałam: jak jeszcze raz usłyszę: MAMUSIU, UHUUU! to oszaleję! Na początku musiałam opowiadać ją po pięć razy z rzędu! Zdarzyło się parę komicznych incydentów, kiedy Tosia pakowała nam się do łóżka, tuliła do mnie, i prosiła o bajkę, a ja, z każdym wypowiedzianym słowem coraz bardziej odpływając (ze względu na kosmiczną porę nocy), zaczynałam łapać się na tym, że wygaduję jakieś straszne bzdury, np o nalewaniu wody z konewki do kieszeni (zaznaczam, że nic takiego nie ma miejsca w oryginalnej bajce)! Całe szczęście Kokos też był już wtedy na pół uśpiony.

Szkoda, że czas odstawiania przypadł na lipną pogodę i na przeziębienie Tosi: jedno i drugie raczej nie nastrajało do wycieczek, spacerów i wypadów na basen. Szukaliśmy „rozpraszaczy” gdzie tylko mogliśmy, ale i tak szło jak po grudzie. Żeby ułatwić zasypianie przerobiliśmy wreszcie łóżeczko Tosi na otwarte, a do tego na suficie przylepiliśmy fosforyzujące gwiazdki. Tosia jest teraz całkiem zadowolona ze swego pokoju.

Jeśli sądziłam, że wraz z odejściem od piersi Tosia trochę wyluzuje w temacie zwisania z mamy, to się srodze zawiodłam; od dnia, kiedy odmówiłam jej piersi, Tosia zachowuje się, jakby wpadła w popłoch, że mamusia całkiem zniknie. W pierwsze dni dosłownie musiałam nosić ją na rękach jakby nie umiała chodzić. Nie było opcji, żeby gdzieś ode mnie odeszła, choćby na chwilę. Jeśli ktoś próbował zaproponować jej coś dla odwrócenia uwagi (np babcia: „chodź Antosiu, zobaczymy jak się zupka gotuje” albo Tateł: „Tosiu, zobaczymy, czy nie ma kotka za oknem” czy cokolwiek), Tosia kurczowo uczepiała się mojej ręki i wołała: MAMUSIOM!!!!! i tyle z tego było.

W klubie malucha jest to samo, a babeczki już- delikatnie (mniej lub bardziej delikatnie…)- dają mi do zrozumienia, że może już czas, żebym zaczęła się powoli wycofywać… a tu nic z tego! Na krok nie mogę się ruszyć!

Wiadomo, w końcu karmienie piersią tworzy niesamowitą więź, i Tosia zwyczajnie odczuwa brak jej fizycznego aspektu, ale tulimy się ile wlezie, Kokosek mnie obcałowuje (ja ją też- czyli bez zmian), a nawet czasem przychodzi i przez ubranie posyła sentymentalnie sympatyczne całuski do swoich dwóch objedzonych kolegów ukrytych w moim staniku (chyba wielkiego żalu już brak).

Z czasem jest trochę luźniej, ale nadal wszystko jest z MAMUSIOM, tylko ciut mniej kurczowo. Zdaję sobie sprawę, że to temat przejściowy, ale pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że w miarę szybko się skończy.

No, to teraz czekam, aż dziecię rozwinie skrzydła i się ciut usamodzielni.

Papa, do zaś!

 

Jedna myśl nt. „Jak nam jest bez piersiowania

  1. Kinia - mama Marianny

    Brawo :) choć podejrzewam ile Was to kosztowało :) ale to duża Panna już i tak jest lepiej, a i Ty dojdziesz do formy 😉 pozdrawiamy :*

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *