Kolka dziecięca

Kolka dziecięca- czyli zmora wszystkich rodziców. Kto przechodził, ten wie.

Kto przechodził, może się udzielić, dając swoje rady dla przyszłych rodziców w komentarzach, bo to właśnie do przyszłych rodziców jest ten wpis.

Zainspirowana pojawieniem się maleńkiej dziewczynki w otoczeniu postanowiłam zebrać do kupy wyniki swoich poszukiwań, żeby ułatwić życie tym ludziom, którzy właśnie zarywają kolejną noc, bo dziecko płacze; a nuż rady, które tu zamieszczę pomogą jakimś rodzicom ulżyć ich maluszkowi.

Na początek trzeba zdać sobie sprawę z tego, że rozróżnia się dwa rodzaje kolek: KOLKA JELITOWA i KOLKA.

KOLKA JELITOWA to nic innego jak po prostu wzdęcia, spowodowane niewydolnością młodego  układu pokarmowego, który to jeszcze niedawno nie musiał pracować, bo jedzonko nadciągało pępowiną. Dziecko pręży się, wygina, puszcza bączki, płacze. Potrafi występować cały dzień/noc, nasila się po jedzeniu. Do tego dochodzi także niedojrzałość układu nerwowego i brak znajomości własnego ciała, bo dzieciątko nie jest w stanie wypuścić gazów- napina się, aby popchnąć bączki dalej, ale przy tym zaciska pupkę, bo jeszcze nie wie, jak to zrobić.

KOLKA to powtarzający się zazwyczaj wieczorem niepokój, najczęściej wywołujący straszny, nieutulony płacz, w wyniku którego, przez połykanie powietrza następują bączki. Nie do końca jasne jest, czym jest spowodowana, są różne teorie; jedną z nich jest np niedojrzałość układu nerwowego- dziecko prawdopodobnie odreagowuje mnogość bodźców dostarczonych w ciągu dnia. Tak naprawdę jednak nie jest do końca stwierdzone, co powoduje KOLKĘ.

Z obu rodzajów kolek najczęściej się wyrasta. Wiem, że rodzic, który właśnie to przeżywa na pewno szuka tu złotej rady, która sprawi, że męczarnie jego maluszka miną jak ręką odjął, i ostatnie co chce przeczytać to: „po trzecim, czwartym miesiącu minie samo”. Jednak niestety, taka jest prawda- i jedyne co możemy zrobić, to znaleźć sposób na ulżenie maluszkowi w czasie, kiedy ten męczy się najbardziej.

 

My spotkaliśmy się z kolką jelitową, i muszę powiedzieć, że straszna to lipa patrzeć jak dziecko nawet przez sen płacze i trudzi się z bączkami. U nas historia trwała całą dobę, i nasilała się po każdym posiłku; nie dość, że podczas jedzenia Tosia łykała masę powietrza (tak tak, łapczywek mały!), to jeszcze jej brzuszek reagował tak na wiele rzeczy, które dostarczałam mu z mlekiem. Oczywiście starałam się jeść racjonalnie i zdrowo, i w pewnym momencie wyeliminowałam ze swojej diety prawie wszystko, ale tak na prawdę Tosię wzdymało po wszystkim, mogłam jedynie obserwować, po czym wzdyma ją bardziej (np cokolwiek z proszkiem do pieczenia!), i unikać tych pokarmów. Do dzisiaj Antoninka puszcza codziennie masę gazów, całe szczęście już tak przy tym nie cierpi.

 

Okej, zaczynamy, postaram się wypunktować sposoby na obie kolki; nie będę rozdzielać, gdyż często podczas zanoszenia się płaczem podczas KOLKI dziecko nałyka się tyle powietrza, że potem następstwem jest coś na kształt KOLKI JELITOWEJ- pojawiają się wzdęcia, dziecko wierzga nóżkami i usiłuje wypuścić z brzuszka gazy. Sposoby można kombinować i łączyć- po prostu spróbuj, co najbardziej pasuje Twojemu dziecku, i to stosuj 😉

Na początku 3 rady tylko dla mam karmiących piersią (z własnego doświadczenia), potem już ogólnie.

1. Jeśli dziecko jest karmione piersią- Dieta matki;

-Wyeliminuj ze swojej diety wzdymające pokarmy. Jestem pewna, że unikasz takich rzeczy jak np fasola, groch,kapusta, cebula , jednakże niektóre rzeczy uznane za zdrowe są „gazopędne”, np pełnoziarniste pieczywo, makarony, brązowy ryż- polecane przez każdego dietetyka, pełnowartościowe, jednak WZDYMAJĄCE. Może niekorzystnie wpływać na brzuszek dziecka.

-Unikaj alergenów; wszyscy wiedzą o cytrusach, orzechach, truskawkach i czekoladzie, ale np o dziwo- miód jest uznawany za alergizujący. Oczywiście nie dajmy się zwariować- unikając wszystkich tych rzeczy skończysz tak jak ja, i będziesz powłóczyć nogami jedząc biały ryż i kurczaka na parze. Powoli dodawaj do swojej diety nowe rzeczy, i obserwuj swoje dziecko. Jeśli jest bardziej wzdęte- odstaw to, co właśnie wprowadziłaś.

-Gazowanym napojom powiedz stanowcze NIE. Podobnie jak fast foodom i smażonemu jedzeniu. Ale co ja wam będę mówić drodzy rodzice, pewnie temat diety macie przeczesany po koniec internetu i bibliotek.

(edytowane 29.08.2015- jak wspomniałam TU – po czasie dowiedziałam się, że dieta matki nijak się ma w większości przypadków do dolegliwości dziecka; jednak ja dla własnego spokoju i tak stosowałam w trakcie karmienia zdrową dietę)

2.  Odciąganie  odrobiny pokarmu przed przystawieniem dziecka do piersi. Mleko pierwszej fazy zawiera więcej cukru, który powoduje wzdęcia; kiedy karmisz, spróbuj odciągnąć część początkowego mleka, a dopiero potem przystaw dziecko do piersi; to może zmniejszyć problem. Oprócz tego w pierwszych miesiącach, kiedy laktacja jest jeszcze nieunormowana, zdarza się często, że mleko wypływa z nabrzmiałych i pełnych piersi pod ciśnieniem; noworodek nie potrafi jeszcze regulować sobie siły przepływu pokarmu, więc często zachłystuje się, i połyka z mleczkiem masę powietrza. Odciągając pokarm zmniejszasz ciśnienie, z którym on wypływa, i pomagasz maleństwu spokojnie jeść.

(edytowane 29.08.2015- jak dowiedziałam się podczas mojego karmienia i dokształcania w tym temacie: mleko matki nie ma FAZ, jedynie na początku zawiera mniej tłuszczu, czyli jest „do picia”, a po chwili karmienia płynie bardziej tłuste- „do jedzenia” 😉 )

3. Karmiąc maluszka piersią wypróbuj pozycję, przy której pokarm płynie wolniej, a dziecko musi samo go zasysać, zamiast zalewać się mlekiem płynącym „grawitacyjnie”: połóż się na plecach, a dziecko połóż na swoim brzuchu. Pamiętaj o nieznacznym odchyleniu buźki dziecka, żeby odetkać mu nosek (nie przyciskaj piersi palcem w tym celu, bo możesz nabawić się zapalenia piersi). Na początku może wyda się to trudne, ale dojdziecie do wprawy. Tosia przespała na moim brzuchu wiele nocy, więc wiem, co mówię ;). Na dodatek taka pozycja sprzyja odbijaniu- dziecko samo wypuszcza przełknięte powietrze, nie trzeba zmieniać pozycji, by to „wymusić”.

4. Odbijanie po jedzeniu! Dzidziuś razem z pokarmem połyka dużo powietrza, które później gniecie w brzuszku. Pamiętaj, żeby pomóc dziecku się go pozbyć. Zalecane jest nawet 30min noszenia w pionie.

5. Odpowiednio dobrane mleko modyfikowane. Jeśli postanowiliście karmić dziecko mm, wiedzcie, że jest wiele „odmian” mleka, jeśli więc maluszek jest nadmiernie wzdęty, warto poradzić się pediatry; lekarz zazwyczaj ma dobry przegląd przez mm, i będzie w stanie coś poradzić. Może dziecko cierpi na nietolerancję laktozy? może wybrane przez was mleko zawiera np białko sojowe? Jest w czym wybierać, szukajcie, a znajdziecie 😉 Wszystko, byle pomóc dziecku.

6. Masowanie brzuszka: Masuj brzuch dziecka zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Rób to wiele razy w ciągu dnia, nie tylko gdy dziecko cierpi. Poprawia to perystaltykę młodych jelitek. W przerwie podnoś nóżki dziecka do góry,razem lub na przemian („jedzie rowerek na spacerek”), bardzo łatwo wtedy o wypuszczenie bączka 😉 Oczywiście to wszystko należy robić delikatnie i z wyczuciem, nic na siłę. Podnoszenie nóżek pomagało też Tosi wypuścić zalegające gazy przez sen, jak tylko zaczynała się prężyć- podnosiłam jej nóżki do góry, wtedy puszczała bąka nie budząc się.

7. Kładzenie noworodka na brzuszku. Taka pozycja bardzo poprawia pracę jelit. Zdarza się, że dziecko tego nie lubi, ale i tak, warto dla jego zdrowia czasem położyć maluszka na brzuch.

8. Ciepłe okłady na brzuszek: rozluźniają napięty brzuch maleństwa, działają relaksująco i przeciwbólowo. Można w tym celu użyć pieluszki rozgrzanej żelazkiem, albo termofora. Są dostępne specjalne termofory z pestek wiśni- małe woreczki wielkości w sam raz na mały brzuszek- wystarczy podgrzać w mikrofalówce lub piekarniku, i gotowe! Sama taki mam, i po 30sek w mikrofalówce są gotowe do działania. Zawsze upewnij się, że kompres nie jest za gorący!

9. Relaksująca ciepła kąpiel również działa dobrze na brzuch. Do tego relaksuje i odpręża zestresowanego bólem dzieciaczka.

10. Herbatki z koperku, z kopru włoskiego, z rumianku- dostępne są w sklepach gotowe herbatki „na brzuszek”, można się też poradzić pediatry, jeśli chce się samemu przygotowywać napary dla dziecka. Oczywiście mama karmiąca również może pić delikatne herbatki ziołowe.

11. Krople na wzdęcia zawierające symeticon lub dimeticon. My próbowaliśmy wielu różnych, nawet legendarnych niemieckich, i jedyne, które u nas pomagały to polski odpowiednik. Co ciekawe- w większości tych kropli substancja czynna jest taka sama, różnią się tylko jej ilością, a więc i mocą, a o dziwo najsilniejsze nie robiły Tosi żadnej różnicy, a drugie z tej samej półki strasznie ją uczulały (zapewne substancje pomocnicze jej nie pasowały) -czyli znowu- nie wszystko jest dobre dla każdego.

12. Probiotyki dla niemowląt- wzbogacają młodziutką florę bakteryjną i wspomagają trawienie.

13. Ostateczne rozwiązanie dla jelit, czyli Kateter rektalny. Piszę „ostateczne rozwiązanie”, bo moim zdaniem nadmiernie częste używanie może rozleniwić jelita. Czym jest kateter?- jest to specjalnej konstrukcji rureczka, pewnego rodzaju wentylek, który wkłada się dziecku w pupkę, aby umożliwić wydostanie się gazów. Za czasów naszego dzieciństwa podobno drażniło się odbycik dziecka termometrem, i miało to podobne działanie. Często razem z bąkami przez wentyl lubi wyskoczyć i kupka, więc warto być czujnym, i wykazać się refleksem podnosząc w porę tarczę z pieluchy 😉

14. Masaż całościowy ciała dziecka, tzw masaż Shantala. Odpręży maleństwo, da mu poczucie bliskości, podobno ma zbawienne działanie na kolki. My próbowaliśmy przez parę dni, być może za krótko, aby były widoczne efekty, natomiast taki masaż sam w sobie- jak każdy delikatny dotyk, jest wskazany dla dziecka.

15. Wieczorem staraj się wyciszyć dziecko. Unikaj dostarczania zbędnych bodźców mogących je pobudzić, przygaś światło, wyłącz telewizor, przyciszcie głosy; Maluch przez cały dzień skumulował w sobie tyle wrażeń, że może po prostu mieć dość. Dla Ciebie świecąca lampa to po prostu źródło światła, dla maleństwa to: WOW, TO ŚWIECI! PATRZCIE! COŚ NA SUFICIE! JASNY PUNKT! CZY WY TO WIDZICIE??! LAMPAAAA!!WOW WOW WOW! (tyle hałasu w malutkim mózgu!)!!

16. Mocno otul dziecko. Niech ma wrażenie, że jest z powrotem w brzuchu mamy; w beciku poczuje się bezpieczne, to również pomoże mu się wyciszyć.Przytul je do siebie, niech poczuje Twój zapach, usłyszy bicie serca.

17. Wszelkiego rodzaju urządzenia szumiące 😉 jak np suszarka; w internecie można znaleźć wielogodzinne nagrania tzw białego szumu, które uspokajają dziecko i umożliwiają mu zaśnięcie; w ciągu letniego dnia niezłym patentem jest kosiarka, u nas dobrze sprawdziło się usypianie przy odkurzaniu, natomiast jedna z moich przyjaciółek stała przy buczącym wyciągu kuchennym; tak naprawdę wszystkie chwyty dozwolone! Takie szumy też wywołają wrażenie powrotu do łona matki, gdzie dziecko słyszało szum krwi, bulgot jelit i dźwięk bicia serca. Popularne są też zabawki imitujące właśnie dźwięk bicia serca mamy, natomiast znam kilka osób, które miało coś takiego, i podobno szału nie robią; sęk w tym, że to jest IMITACJA bicia serca mamy; kto z nas pamięta, jak to brzmiało od środka? No właśnie…

18. Mamo, mów do dziecka, śpiewaj, uspokajaj- dziecko zna Twój głos już od dawna, jak słyszy jego spokojne tony- powoli zaczyna się uspokajać.

19. Ach, no i zapomniała bym… CHUSTA! Zwolennicy chust twierdzą, że noszenie dziecka w chuście wpływa kojąco na kolkowe dzieci. Ja sama nosiłam, i nie twierdzę, że rozwiewało to problemy brzuszkowe, ale na pewno dziecko czuło się bezpieczniej, i łatwiej się uspokajało, i zasypiało. Noszenie w chuście to połączenie pkt 8, 16 i 17 z mojej listy powyżej- dziecko jest otulone, przytulone, słyszy bicie serca, oprócz tego ciepło rodzica może wpływać rozluźniająco na obolały brzuch.

 

Tak naprawdę- tak jak już pisałam, nie ma złotego środka; trzeba próbować wszystkiego, co tylko się da, ja zebrałam dla was te sposoby, żebyście nie musieli tak jak ja przeczesywać krzaków internetu 😉 No i głowa do góry drodzy rodzice! Czas kolki nie trwa wiecznie! Dacie radę! Jeśli macie jakieś pytania- piszcie w komentarzach, lub mailem (jest w zakładce „kontakt”), postaram się pomóc. Jeśli macie jakieś inne sposoby na przezwyciężenie tego ciężkiego czasu- też piszcie!

Życzę wam, drodzy rodzice kolkowych maluchów, dużo siły w tym trudnym czasie! Ściski!

6 myśli nt. „Kolka dziecięca

    1. OhKaralajna Autor wpisu

      Wahałam się przez chwilę, czy nie oznaczyć tego jako spam… ale taki spam wybaczam 😉 bo jest na temat, i jeśli ktoś chce- może sobie przecież zerknąć na misia :) sama zastanawiałam się nad zakupem takiego, jednak u nas suszarka niewiele dawała, bo mieliśmy typowe kolki jelitowe… więc sprzęt nie był dla nas. Ale co kto lubi 😉

      Odpowiedz
    1. OhKaralajna Autor wpisu

      Hej Emilia! Człowiek uczy się całe życie 😉 a ja nie przeczesałam jeszcze całego internetu… dlatego właśnie odsyłam do blogów ludzi, którzy mają pojęcie 😉 uściski, i podziękowania! A swoją drogą- mam w planie re-edycję kilku wpisów. Tylko czasu ciągle brak…

      Odpowiedz
    1. OhKaralajna Autor wpisu

      Witaj Paula! Dziękuję za komentarz! Doskonale, kolejny sposób do wypróbowania. Możesz napisać w jaki sposób przyrządzałaś taką wodę? Jakie proporcje, czy trzeba zagotować itp? Wprawdzie mi się póki co nie przyda 😉 całe szczęście ten ciężki czas już za nami, ale może jakiejś innej mamie to pomoże. Pozdrawiam serdecznie! Fajnie, że tu zawitałaś!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *