O mnie

20150820_183250Kim jestem?

Mam na imie Karolina, ale ten fakt mnie raczej nie definiuje.W tej chwili jestem przede wszystkim mamą. Nie e-mamą, nawet nie i-mamą, po prostu MAMĄ. Jestem także żoną, ale w ostatnich miesiącach fakt ten został nieco zepchnięty w kąt przez parę małych, pulchnych łapek. Nie umniejsza to w żaden sposób mojej miłości do męża, ani wartości jego osoby; po prostu tak jest, że w pewnej chwili Wilczyca w stadzie myśli głownie mlecznymi piersiami i instynktem.

Co kocham:

Męża, córkę, rodzinę,
Bezzębny (oraz już także „ZĘBNY” -dop.po 6stym miesiącu) uśmiech mojego maleństwa o poranku (i o każdej innej porze doby),
Ziemniaki w każdej formie, grzybobrania, oraz robienie przetworów 😉

Co bardzo lubię:

Słoiki na przetwory, koszyk na grzyby, scyzoryk do scinania grzybów…
a tak na poważnie: lubię zapach mokrej ziemi i drewna, lubię patrzeć, jaki kiełkują zasadzone przeze mnie i męża pomidory, obserwować wzrost roślinek w ogródku, lubię zimowe chwile przy kominku, spacery w letnie wieczory, i milion innych rzeczy, których sobie nawet nie uświadamiam w tej chwili, a które wywołują uśmiech na mojej twarzy, i ciepłe uczucia w serduchu.

Co lubię trochę mniej:

Naszego psa Ventisa.
– Dlaczego trochę mniej?
Chyba każdy, kto spotkał się z nieokiełznanym, ponad pięćdziesięcio kilowym, włochatym, sapiąco/donośnie szczekająco/piszcącym entuzjazmem Leonbergera z ADHD wie, że czasem można mieć serdecznie dość takiego psa.
W takich momentach Ventis staje się „psem mojego męża”, i często nieładnie wytykam fakt, jak to zostałam zmanipulowana zdjęciami puchatych szczeniaczków w posiadanie krwiożerczej bestii.
Jednak… LUBIĘ GO, mimo, że trochę mniej niż dajmy na to scyzoryk (nie mówcie mojemu małżonowi!)

Nie lubię…

Oj, tu znalazła by się długa lista,narzekań zmierzłej baby.
Oszczędze sobie i czytelnikowi- jeśli jakowyś tu trafi- takiej litanii na początek, pewnie i tak coś „wycieknie” między wierszami.

Witam na e-mamapisze.pl!

4 myśli nt. „O mnie

  1. Robert

    Będę wpadał, żeby poczytać tylko Twe wypociny. Miłe tracenie czasu kiedy sesja się kończy i jest tyyyyyyle do nauki:P

    Odpowiedz
    1. OhKaralajna Autor wpisu

      lepsze marnowanie czasu niż oglądanie żubrów przy żłobach w puszczy – live? 😀 (podobno to najlepszy sposób na studencką prokrastynację- w czasach sesji serwery przeżywały oblężenie :D)

      Odpowiedz
  2. Ola(ciocia)

    Uspilam wnuka , postanowilam skonczyc czytac Twojego bloga, z ktorego dowiedzialam sie duzo wiecej o Tosi jej rodzicach i piesku( tym mlodym ale duzym:) Zadziwiaja mnie niektore fakty z waszego zycia – z tym wiekszym zainteresowaniem czytam .Milego piasania!!!

    Odpowiedz
    1. OhKaralajna Autor wpisu

      Uuu, trochę mnie przeraziłaś… Jakież to fakty o nas można wyczytać między wierszami? I które z nich mogły Cię zadziwić?! Zaczynam się stresować, że ktoś z poważnym zapleczem psychologicznym odwiedził mój blog, i dowie się więcej, niż zamierzałam kiedykolwiek ujawnić na swój temat…. Buziaki, dziękuję, że poświęciłaś czas na czytanie i komentarz! I mam nadzieję, że będziesz częstym gościem!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *