Spaniowe traumy

Cześć i czołem!

 

Tosia- jak wiecie- nigdy nie należała do dzieci, które lajtowo zasypiają. Zasypianie to było albo zawisanie na godziny na piersi (och, grawitacjo, bądź łaskawa dla e-mamy!), albo godzinne darcie, albo skakanie w chuście… tak czy siak nigdy nie należała do tych książkowych maluchów, które to zasypiają natychmiast odłożone do łóżeczka, albo grzecznie się w owym łóżeczku bawią, zanim spokojnie odpłyną w krainę snu.

Teraz sprawy zasypiania wyglądają lepiej, bo ostatnio Mr Tateł odkłada Tosinkę, buzi buzi, i ucieka na dół; Tosia płacze jakieś 2 minutki, po czym jest cisza i spokój- czyt: prawdopodobnie zasypia, a przynajmniej zaczyna się wyciszać.

Rytuał przed zasypianiem natomiast nadal ma znamiona zawisania na cycku, bo po kąpieli jest jeszcze godzinka zabawy z wielokrotnym zahaczaniem o piersi mamy. Dzisiaj, po trzydziestym zabawowym ugryzieniu małego psotnika, zakrzyknęłam: BASTA! Idziemy się pobawić na matę, byle jakoś spokojnie, bo przecież już pora wyciszania, a nie hulanek.

Pomyślałam sobie: oto nadszedł moment na zmianę rytuału, włączając w to moje wcześniej zaplanowane usypianie misiów. Z pudełka na buty i ręczniczków uczyniłam prowizoryczne łóżeczko, i przyniosłam „aktorów” nowej zabawy: specjalnie do tego wybranych Pana Mysz i Panią Żabę (nie lubimy ostatnio myszy, ale ta jest całkiem spoko :) ). Wymyśliłam sobie już jakiś czas temu, że te dwie maskotki od Cioci Ani będą właśnie wspomagaczami zasypiania, i oto dziś nadszedł ich czas…

 

Kamera...AKCJA! Pan Mysz i Pani Żaba po koleżeńsku śpią w jednym łóżeczku

Kamera…AKCJA! Pan Mysz i Pani Żaba po koleżeńsku śpią w jednym łóżeczku

Aktorzy scenki rodzajowej poza planem

Aktorzy scenki rodzajowej na planie po zdjęciach 

Usadowiłam Antosię na macie, usiadłam obok niej, i tłumaczę jej: Antosiu, teraz Pan Myszka pójdzie spać- wzięłam Pana Myszkę na rączki, ukołysałam, śpiewając: AAA , Kotki dwa… Patrzę, a tu buźka mojej córuni wykrzywia się w podkówkę! No wiem, że może nie śpiewam jak dawniej, albo może dobór piosenki o kotkach dla Pana Myszy był niezbyt delikatny, ale żeby od razu płakać? Nie rozpłakała się jednak. Dałam jej pocałować Pana Myszę, przytuliłyśmy go obie, położyłyśmy do pudełka… i WTEDY Antosia się rozpłakała na dobre!

Przytuliłam Antosię, i mówię jej: Pan Myszka zaśnie sobie, i będzie miał wesołe sny, a jutro wstanie, i będzie się z Tobą bawił! -Nic to nie dało, szloch trwał dalej.

Postanowiłam odciągnąć jej uwagę Panią Żabką- Zobacz Antosiu, Żabka sobie skacze wesoło!- tu już było lepiej z nastrojem. -Żabka skacze, ale już jest późno, musi więc iść spać! Daj Żabce buzi!- Tu Antosia dała buzi- Zrób Żabce „moja, moja”- Tu Antosia łaskawie dała się objąć łapkami Żabki- sama nie tuli na zawołanie byle kogo 😉 . No, to teraz zrób Żabce PA PA, Żabka idzie spać razem z Myszką.

ANTOSIA W RYK.

 

Zobaczcie, jakież to smutne! Koniec zabawy, trzeba iść spać! Antosia nie lubi iść spać.

To dziecko nie przestaje mnie zadziwiać- była w stanie przełożyć sobie całą sytuację, wczuć się w cierpienia Myszki i Żabki, które muszą iść spać, i które, tak jak ona, zapewne nie lubią tego strasznie!

Wyszło tutaj (ponownie), jaką traumą jest dla Antosi temat spania.

Stwierdziłam, że tym bardziej będę odgrywać wieczorny teatrzyk, żeby tą straszną paskudę zwaną snem jakoś oswoić, żeby Antosia widziała, że ani Pan Myszka, ani Pani Żabka nie mają nic przeciwko spaniu.

 

No, to Dobranoc!

Szykuję się do wpisu o Tosinej tablicy sensorycznej maminej roboty :) Chciałam już to wrzucić, ale stwierdziłam, że przygotuję się lepiej, i napiszę z pomocą Mamy Ewy coś na temat zabawek- tych mądrych, i tych trochę mniej.

Do zaś więc!

 

4 myśli nt. „Spaniowe traumy

  1. Kinia - mama Marianny

    No to macie faktycznie Księżniczkę na ziarnku grochu co spac nie mogła/nie lubiła :) Jakże się cieszę, że my nie mamy problemów ze spaniem. A to za sprawą unormowanego dnia – przychodzi 19:30, panna Marianna idzie plusku, plusk, potem mleko przy rzucaniem jednym okiem na ekran z Pingwinami z Madagaskaru 😛 a potem do łóżeczka i spać! Nie ma dyskusji :) Pobawi się czasem jeszcze sama lub powierci i zasypia :) Oczywiście wiąże się to z wieloma wyrzeczeniami – rodziców oczywiście – no ale dziecko wyspane = dziecko szczęśliwe więc dajemy radę i nawet z imprezy da się wrócić o 19-tej 😛

    Odpowiedz
    1. OhKaralajna Autor wpisu

      Kiniu, u nas też stosujemy rutynę, i to nie tylko wieczorem; spacery o tych samych porach, posiłki, a kiedy było naprawdę ciężko, to nawet nie wpuszczałam do siebie gości, żeby uniknąć zmian i dodatkowych bodźców j ekscytacji… nic to nie zmieniało. Godzina kąpieli od miesięcy jest niezmienna, pora spania też. Nawet kiedyś testowałam, czy śpiewanie kołysanek w identycznej kolejności zrobi różnicę! Po prostu, Antosia należy do tych skrzatów, którym zasypianie sprawia problem :( i tylko dzięki olbrzymiej pracy włożonej przez nas (no dobra, głównie przez Małżona :D) jest o niebo lepiej, bo płacz nie trwa godzinę, i nie trzeba jej uspokajać na rękach.

      Odpowiedz
  2. Kinia - mama Marianny

    To naprawdę trafiła Wam się oporna osobniczka :) ale spokojnie – będzie lepiej 😉 U nas przecież też aż tak kolorowo nie jest w innych kwestiach ale przynajmniej zasypianie jest super 😛

    Odpowiedz
    1. OhKaralajna Autor wpisu

      ech, teraz to jest niebo a ziemia! Cichnie po kilku minutkach, i już się sama wycisza :) Chodzi raczej o to, że wyszło szydło z worka- sen jej się źle kojarzy, tylko nie mam pojęcia czemu! No cóż, odczarujemy to jakoś 😉 Ja to na przykład MARZĘ o spaniu, najlepiej na okrągło przez pięć dni 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *