Archiwa tagu: bunt dwulatka

Dziecko jest kosmitą.

Hej hej!

Nie odzywanie się na blogu nie zwolniło mnie od myślenia w tym czasie, więc miałam kilka refleksji odnośnie czasu, w którym dziecko uczy się asertywności.

Oczywiście będę powielać to, co już zostało wielokrotnie na ten temat powiedziane/napisane, czyli że trzeba być z dzieckiem blisko w czasie „buntu”, okazywać miłość i cierpliwość, tłumaczyć raczej niż karać, itepe itede. Podaruję sobie więc tego typu oczywiste oczywistości, i raczej napiszę o moim wielkim olśnieniu.

Pewnego dnia Tosia jak zawsze stawiała się jeśli chodzi o nocnik (drażliwy temat, Tosia bardzo walczy na tym polu o niezależność, jak już PISAŁAM). „Nie- bo nie”. Sęk w tym, że tym razem sytuacja miała miejsce poza domem, nie byłam uczestnikiem rozmowy, nie byłam u siebie i ryzyko nie dotyczyło mojej podłogi; a i pytanie o nocnik padło wielokrotnie, raz za razem.

-Tosiu, chcesz siusiu?
-Nie.
-A może jednak? Dawno już nie robiłaś…
-Nie!!
-Choć, może jednak zrobisz, nie chciała byś chyba zrobić w majtki…
-NIEEEEE!!! (ryk)

Reakcją osób prowadzących z nią dialog była gadka o tym, jak to niegrzecznie, że płacze. Stanęłam natychmiast w obronie mojego dziecka, bo moim zdaniem PŁACZ SAM W SOBIE NIE JEST NIEGRZECZNY. Czytaj dalej

Buntownik z wyboru- nasz Czas Wielkich Przemian

Szumnie zatytułowany wpis, co? Może dlatego, że nie chciałam być obcesowa. A może dlatego, że nie cierpię określenia „Bunt Dwulatka„; choć strasznie często go używam- wbrew sobie; tak jest krócej- rzucam hasło, i wszystko jasne. A przecież na ten dziwny Czas Przemian składa się tak wiele czynników…

Ja wiem, że to normalny etap w życiu dziecka, że trzeba wykazać się cierpliwością, przeprowadzić dziecko za rękę przez te wyboje… ja wiem, że jej też jest trudno, że czuje się zagubiona (to akurat widać gołym okiem!) ale i tak chcę wam ponarzekać.

Krótki Kokosowy rys, gwoli wstępu:

Antosia: Delikatny, kruchy, słodki Elf. Ostrożny. Pojętny. Wiele da sobie wytłumaczyć. Obserwator raczej niż prowodyr. Słucha, obserwuje, rozumie, kataloguje. Raczej z książeczką niż z piłką. Powolny w ruchach. Swoje drugie, diabelskie oblicze pokazuje tylko na Łosiu na biegunach (gdyby Ikea widziała Tosię w akcji, wycofali by tę zabawkę z obiegu ze względów bezpieczeństwa)…a przynajmniej do grudnia tak było… Czytaj dalej