Z listów do Oli- część druga, czyli trzy miesiące już za nami!

Uśpiłam córkę, uśpiłam męża…

… mogę pisać 😉 (nie wiem, jak długo błogi sen mojej dwójki Drombo potrwa, więc się raczej nie rozpiszę, chociaż, znając mnie- kto wie… ;))

Mamy już ponad 3 miesiące! Teraz już wiem, że bycie mamą to nie kaszka z mleczkiem. Przynajmniej na razie nie. Na razie jest to samo mleczko, kaszki wchodzą potem.

O NIEEE, Mleczny Potwór się obudził. Do później!

Dobra, „niebezpieczeństwo” chwilowo zażegnane.

O czym to ja? Ach tak, Mleczko… Mleczko na ciepło (36,6′), mleczko na nosie, mleczko w fałdzioszku szyjkowym, mleczko oszukane (to takie, kiedy udaje się, że się pije, a tak serio wypuszcza się wszystko boczkiem :D)- siostrzane mleczko Mleczka na prześcieradle/koszulce/spodniach itp.

Ale nie o mleczko chodzi. Teraz już chodzi o kontakt ze światem. Panna Antonina żąda widzieć świat. Chodzić po mieszkaniu znaczy się. Bo jak nie, to: (cytuję) „BEUU, BEUEEUUU!!” I tak dalej. No i dobrze, że dziecko chce się rozwijać, i że wie, czego chce 😀 czasem nawet oszukuje ją, zajmując czymś, co mi bardziej odpowiada (czytaj: co nie złamie mi znowu pleców, bo klocuś już waży 5,5 kg, co daje po barach :D), np Poważnymi Rozmowami o Życiu Na Przewijaku.

Z innych rzeczy: Mijają wreszcie paskudne kolki! A raczej przepoczwarzyły się w Świadome Dzielne Bączenie. W praktyce wygląda to tak, że dzidzia zamiast wić się w mękach i płakać, doprowadzając nas do złamanych serc z bezsilności, bierze sprawę w swoje „ręce”, napina się, pręży, pokrzykuje, postękuje, i w ciągu powiedzmy półgodzinnej serii wywala większość bączasów z brzuszka. Jest małym dzielnym wojownikiem :D! Dzisiejsza noc była pod tym względem masakryczna :/- Mama zjadła sobie bezczelnie wysoko błonnikowe śniadanko, bo przecież kupe trza kiedyś zrobić, nie?  Tak więc śniadanie , czyli płatki z jogurtem, poskutkowały spektakularną bieguną u Tosi, opróżnieniem jelit z kupy, i załadowaniem ich gazami, Któreż to gazy postanowiły budzić moją córcię, a w rezultacie całą naszą rodzinę, co 2 godziny w nocy. Usypianie po takim czymś trwało w sumie godzinę, czyli dziewczę, budząc się co 2 godziny, zasypiając po godzinie, w sumie pospało bardzo niewiele, zupełnie jak ja.Gdyby nie te cholerne bąki, Tosia zasypiała by pięknie o 20:30, wstawała na amciu raz koło 4 rano, i spała do rana. Zdarzają się takie cudowne noce, nawet ostatnio już parę razy spała w łóżeczku! Czad i kosmos, tyle miejsca w naszym 2 metrowym łożu :D!! W ogóle wiek 3 miesięcy jest wiekiem przełomowym- dzieci zaczynają SPAĆ wieczorami inaczej. Tzn nasza rutyna: 20:00 kąpanie, 20:30 mama z dzidzią w łóżku karmi cyckiem, 23:00 dziecko samoistnie odkleja się „zaśnięte”- umarła! Wygląda to teraz tak, że… kurde, ciężko stwierdzić, bo od 30.01 (czyli dnia 3 miesięcznicy) Tosia każdego wieczora zasypia inaczej! A to zaśnie sobie jeszcze przy przedkąpielowym cycku i śpi jak kamień do 4 rano, a to koło 22:48 stwierdza, że życie jest piękne, i będzie nam wesoło gaworzyć do 23:30, po czym płaczem da nam znać: no co z was za rodzice, że ja jeszcze nie śpię! Nie umiem zasnąć, pobujajcie mnie w hamaku! Albo wiele wiele innych wersji. Trochę nas to mota, bo my mamy założoną rutynę, i wg wszystkich książek świata, dziecko powinno ją w tym wieku załapać, i zasypiać jak w zegarku.

Kurde, że też instrukcja obsługi dziecka gdzies się przy porodzie zawieruszyła…

2 myśli nt. „Z listów do Oli- część druga, czyli trzy miesiące już za nami!

  1. Ilona

    Karolka mleczny potwór super :) ja moja Anulke nazywam „mleczny pyszczek” , a jeżeli chodzi o usypianie to moja czasami zasypia o 24.00 😉 dzieci chyba lepiej wiedzą od rodziców kiedy mają iść spać, bo mimo moich starań moje dziecko wczesniej niz 23 nie usnie :)

    Odpowiedz
    1. OhKaralajna Autor wpisu

      Ilonko, w sumie „potwór” wyskoczył przy pisaniu, zazwyczaj nazywam Tosinkę moją MLECZNĄ BUŁECZKĄ ;D

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *