Z listów do Oli- część pierwsza, czyli jak to jest z tym pierwszym miesiącem.

Dzień dobry! miałam dziś pewne przemyślenia z cyklu : „myśli <<młodej>> mamy”, i postanowiłam się nimi z Tobą podzielić, bo przecież poszedł do Ciebie mój bociek, co znaczy, że wkrótce możesz sama oczekiwać dziecka

Jakaż ta matka natura jest mądra: Rodzisz dziecko, musisz nauczyć się w krótkim czasie tyle rzeczy…Przewijanie, karmienie, kąpanie itp. ale Matka Natura nie zostawiła Cię w dupie!

Na pierwszy tydzień dostajesz do domu wersję Tutorialową dziecka: dziecko głównie śpi, je i robi kupy, nie ruszając się zbytnio. Masz więc idealne warunki treningowe! Dziecię spokojnie leży kiedy usiłujesz niezdarnie je przewinąć po raz pierwszy, Kupa jest prawie bezwonna, a ty jesteś na tyle przyćpana endorfinami po tuleniu maleństwa, że jej jajecznicowata konsystencja w ogóle Cię nie brzydzi; Masz warunki, by do tego przywyknąć, zanim np po pierwszej kanapce z sałatą przywita Cię szpinak w gaciach zamiast jajecznicy, oraz zanim smrodki kupkowe nabiorą mocy urzędowej. Jeśli masz szczęście, dziecko urodzi się chude jak moje, i nie będzie właściwie miało pośladków, nauczysz się więc anatomii pupki do wycierania resztek szitka, bez trudu rozgarniania pulchnych pośladków na boki. Oczywiście z przyrastającą wagą po pierwszym tygodniu pośladki się pojawią

Kąpiel: dzidzi jest na razie lekkie, i wcale nie ma ochoty wierzgać rączkami i nóżkami, więc możesz spokojnie panikować trzymając je w kąpieli, nie przytapiając go,i zanim zacznie się prawdziwa bonanza- ty już będziesz pewna siebie

Karmienie- well, z tym lepiej niech ktoś Ci pomoże na samym początku- ktoś w końcu musi nauczyć dzidzię jak to robić, żeby nie rozwalać sutków za każdym razem! ale jak dzidzi się już nauczy- Twoja rola sprowadza się do ćwiczenia ramion przy dźwiganiu dzidzi, i do przytulania dzieciaczka, który sam znajdzie drogę i załatwi resztę.

W ogóle jako początkująca mama dowiadujesz się kupy fajnych rzeczy, w tym na przykład: jak bardzo da się naciągnąć kobiecego sutka bez urywania go- Dziecko z chęcią pokaże Ci to wielokrotnie, tak, by upewnić się, że widzisz (po tym, jak się upewni nadal będzie Ci pokazywać- BO LUBI); Dowiesz się, że lepiej pieluchę tetrową mieć zawsze pod ręką, bo przy przewijaniu zdarzają się szity panoramiczne, a przy bekaniu łatwiej o rzig niż o beka (jeśli oczywiście masz żarłoka-łapczywka :D);dowiesz się, że mleko leci symultanicznie z dwóch cycków, nawet jeśli tylko do jednego przypięty jest mały ssak; dowiesz się, że piersi bardzo lubią przeciekać, przemakać wkładki laktacyjne, a smrodek skisłego matczynego mleka będzie Cię prześladował; Dowiesz się, jaką radością jest chwila na śniadanie; dowiesz się, że bąki wypierdziochowane bezboleśnie są spełnieniem marzeń; dowiesz się, że chętnie przyjęła byś czyjś ból na klatę, oraz: dowiesz się, że dziecko własne jest największym cudem świata (i oczywiście że Twoje jest najładniejsze), i nagle zrozumiesz wszystkie te mamy tępo wgapiające się z miłością wypisaną na twarzy w łyse główki swoich pociech, gadające o alergiach, dietach, pieluchach i innych pierdach.

W sumie ta wiadomość to takie mamowe moje podsumowanie miesiąca, bo jutro właśnie mija miesiąc, od kiedy Tosia jest ze mną na zewnątrz. Jest fajnie. Jest wesoło, szczęśliwie, smutno, ciężko, boleśnie, radośnie, ciepło i rodzinnie. A, no i każdemu polecam ten hormonalny haj, który jest na początku- endorfiny wylewają się z każdego pora, fajna jazda jest

Love Love Love- Karolina i chrumczący Tosiek (ma „sapkę” to taka forma dzidziusiowa katarku, chrumczy jak świnka :D)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *